• Wpisów: 12
  • Średnio co: 106 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 19:17
  • Licznik odwiedzin: 4 325 / 1391 dni
 
miedzywierszami
 
" Pięć. Sześć. Siedem. Osiem. Oddychaj. Co się właśnie stało? Auć. Moja głowa, cholernie boli. Strasznie tu ciemno... Gdzie jestem?

Wstałam. Zamrugałam oczami kilka razy, aby się przyzwyczaiły do panującego mroku. Puste ściany, pusty pokój. Może dziewięć metrów kwadratowych? Dziwnie się czuję. Spojrzałam w górę - dziura. Duża, ziejąca otchłanią dziura w suficie. Gdzie jestem?

Pomieszczenie nie jest do końca zamknięte. Nie istnieją tu drzwi, ale składa się ono z czterech ścian. Ta przede mną jest... przekuta. Jakby ktoś planował ją całą zburzyć. Poszłam w jej kierunku.
- Halo? - zawołałam ze ściśniętym gardłem. Echo odbiło się i wróciło w ułamku sekundy wprost do mojego ucha. Stąpałam tak jak najciszej umiałam. Potknęłam się o coś i upadłam. Syknęłam cicho, chyba zdarłam kolano. Co to jest? Zbliżyłam się, by sprawdzić czemu się przewróciłam. W dotyku było lekko chropowate, suche i nieprzyjemne, ale za to pachniało jak... jak co? Nie mogłam sobie przypomnieć. Podniosłam się, zauważyłam kilka bardzo podobnych kształtów leżącym w okół. Rozważnie przeszłam między nimi i nareszcie dotarłam do mojego celu podróży. Gdzie ja jestem?

Jednak to nie był pokoik... W pokoju znajduje się teraz, ale... dlaczego wszystko jest takie duże? Widzę stolik, dwa krzesła, okno i drzwi, są na miarę olbrzyma. To nonsens. Powoli zeszłam z tego czegoś w którym się ubrudziłam. Światło padało z okna wysoko nade mną. Dopiero teraz zauważyłam jak jestem brudna. Całą sukienkę miałam czarną, osmoloną. Czyja pachnę spalenizną?! Odwróciłam się na pięcie lekko przestraszona. WŁAŚNIE WYSZŁAM Z KOMINKA?! Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie... Co ja tam robiłam?! Gdzie jestem?

Po kilku minutach, trwających dla mnie jak godziny, dostrzegłam duży, mosiężny klucz leżący na szklanym stole. Próbowałam wszystkiego, wspinałam się po nodze od krzesła, podskakiwałam, łudząc się, że dosięgnę wysoko umiejscowionego siedzenia. Wszystko na nic. Usiadłam pod stołem opierając się o jego stalową nogę. Łzy napłynęły mi do oczu. Co teraz? Gdzie jestem?

Zamknęłam oczy. Nigdy nie wrócę do domu... Nie zobaczę rodziny ani Hadesa. Łzy płynęły po moich rozgrzanych policzkach, czułam ich chłód. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. To koniec? Tak ma się zakończyć moje życie? Bo bawiłam się w berka z jakimś głupim królikiem który porwał moją chustkę? Dziękuję bardzo. Głupi królik.

Usłyszałam trzask zamykanego okna i dźwięczne uderzenie czegoś o podłogę. Podskoczyłam przerażona. Zaczęłam nasłuchiwać kroków. Żadnym nie było. Po kilku minutach bezruchu postanowiłam sprawdzić co było powodem hałasu. Podniosłam się i wychyliłam głowę zza nogi od stołu. Nikogo nie było. Spojrzałam na okno, było zatrzaśnięte, ale klamka nie była przekręcona w dół. Firanka została na zewnątrz. Niepewnie trzepotała na wietrze. Pod oknem widniał ciemny kształt. Gdy podeszłam najciszej jak potrafiłam dostrzegłam, że to co leżało na ziemi było kryształowym jasnoniebieskim flakonikiem. Przypominał trochę szklaną buteleczkę od perfum mojej babci, wyglądał przepięknie.

Hej tu jest doczepiona karteczka "Wypij mnie." Dla pewności rozejrzałam się po całym pokoju. W pobliżu kilkunastu metrów ode mnie nie było żywej duszy.

Wypić czy nie wypić - oto jest pytanie..."~~Alice♥♥♥
drink me.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego